Nowa Škoda Kodiaq kosztuje w Polsce od 167 750 zł brutto, ale ta kwota dotyczy konkretnej wersji z miękką hybrydą, napędem 4x2 i wyposażeniem Selection. W praktyce rachunek rośnie do ponad 242 tys. zł za odmianę RS, a po drodze mamy diesla, benzynę 4x4 oraz hybrydę plug-in. Rozkładam te warianty na czynniki pierwsze, żeby łatwo ocenić, za co naprawdę płacisz i która konfiguracja ma sens.
Najważniejsze progi cenowe nowej Škody Kodiaq
- 167 750 zł kosztuje bazowa wersja Selection z silnikiem 1.5 TSI mHEV o mocy 150 KM.
- 180 800 zł to cena wyjściowa diesla 2.0 TDI 150 KM z automatyczną skrzynią DSG.
- 192 150 zł trzeba zapłacić za benzynę 2.0 TSI 204 KM z napędem 4x4.
- 194 800 zł kosztuje wersja PHEV, czyli hybryda plug-in z możliwością ładowania z gniazdka.
- 242 200 zł to cena startowa sportowej odmiany RS z silnikiem 2.0 TSI o mocy 265 KM.

Ile kosztuje nowa Škoda Kodiaq w 2026 roku
Aktualny cennik obejmuje samochody oznaczone jako rok produkcji 2026 i rok modelowy 2027. Podane kwoty są cenami brutto i dotyczą rekomendowanych konfiguracji. Dealer może mieć własną ofertę na samochód dostępny od ręki, dlatego przed podpisaniem umowy zawsze sprawdzam końcową cenę konkretnego egzemplarza.
| Wersja | Silnik i napęd | Cena brutto od |
|---|---|---|
| Selection | 1.5 TSI mHEV, 150 KM, DSG, 4x2 | 167 750 zł |
| Drive | 1.5 TSI mHEV, 150 KM, DSG, 4x2 | 173 200 zł |
| Sportline | 1.5 TSI mHEV, 150 KM, DSG, 4x2 | 188 050 zł |
| Selection | 2.0 TDI, 150 KM, DSG, 4x2 | 180 800 zł |
| Selection | 2.0 TSI, 204 KM, DSG, 4x4 | 192 150 zł |
| Selection PHEV | 1.5 TSI Plug-in Hybrid, 204 KM, DSG, 4x2 | 194 800 zł |
| Selection | 2.0 TDI, 193 KM, DSG, 4x4 | 199 100 zł |
| RS | 2.0 TSI, 265 KM, DSG, 4x4 | 242 200 zł |
Najtańszy Kodiaq nie jest samochodem z manualną skrzynią ani ubogim dieslem. Już bazowa odmiana ma silnik 1.5 TSI mHEV, automat DSG i pięć miejsc. Różnica między Selection a Drive wynosi tylko 5450 zł, dlatego właśnie ta druga wersja często wygląda na bardziej opłacalną po uwzględnieniu wyposażenia.
W aktualnej ofercie producent informuje także o sumie korzyści sięgającej 20 450 zł. Nie traktowałbym jednak tej wartości jako automatycznego rabatu dla każdego auta, ponieważ zależy ona od konkretnej promocji, finansowania i dostępności samochodu.
Co najbardziej podnosi cenę Kodiaqa
Wersja Selection jest rozsądnie wyposażona już na starcie. Obejmuje między innymi trzystrefową klimatyzację, podgrzewane fotele przednie, elektrycznie sterowany fotel kierowcy z pamięcią ustawień, oświetlenie Ambiente oraz system multimedialny z ekranem 10-calowym.
Drive dopłaca się przede wszystkim za codzienną wygodę. W tej odmianie dostajemy między innymi kamerę cofania, cyfrowe zegary Virtual Cockpit, elektryczną pokrywę bagażnika, bezkluczykowy dostęp i większy zestaw portów USB-C. Moim zdaniem to najciekawszy punkt gamy, jeśli samochód ma służyć rodzinie przez kilka lat.
Przeczytaj również: Kia Stinger - ile kosztuje używany egzemplarz i od czego zależy cena?
Dodatki, które szybko zmieniają budżet
- Trzeci rząd siedzeń kosztuje 5100 zł. Nie jest dostępny w wersji PHEV.
- Panoramiczne okno dachowe wymaga dopłaty 7500 zł.
- Hak holowniczy kosztuje od 3800 zł, a wariant z Trailer Assist 4300 zł.
- Pakiet rodzinny to 2800 zł, a pakiet Simply Clever 800 zł.
- Pakiet zimowy kosztuje 2000 zł i obejmuje między innymi podgrzewane miejsca tylnej kanapy oraz przednią szybę.
- Lakier metalizowany podnosi cenę o 3550 zł, a wybrane lakiery specjalne nawet o 5500 zł.
Najczęstszy błąd polega na dokładaniu pojedynczych opcji bez porównania ich z wyższą wersją wyposażenia. Jeśli po kilku dopłatach Selection zbliża się do ceny Drive, wyższa odmiana może okazać się korzystniejsza nie tylko finansowo, ale też przy późniejszej odsprzedaży.
Który silnik najlepiej pasuje do Kodiaqa
Silnik 1.5 TSI mHEV to miękka hybryda. Układ elektryczny wspiera jednostkę spalinową podczas ruszania i hamowania, ale nie zastępuje ładowanej z gniazdka hybrydy. Producent podaje dla tej wersji średnie zużycie paliwa na poziomie około 6,0 l/100 km w cyklu WLTP, lecz przy pełnym obciążeniu i szybkiej jeździe autostradowej realny wynik będzie wyższy.
Diesel 2.0 TDI o mocy 150 KM kosztuje tylko około 13 tys. zł więcej od bazowej benzyny. Ma 360 Nm momentu obrotowego i według danych homologacyjnych zużywa około 5,3 l/100 km, dlatego widzę w nim sens głównie u kierowców pokonujących długie trasy, zwłaszcza z kompletem pasażerów lub przyczepą.
Benzynowy 2.0 TSI o mocy 204 KM jest dostępny z napędem 4x4 i kosztuje od 192 150 zł. To dobry wybór dla osób, które jeżdżą mniej, ale oczekują lepszej elastyczności i pewniejszego ruszania na śliskiej nawierzchni. Napęd na cztery koła zwiększa jednak masę, zużycie paliwa i koszty serwisowe.
PHEV ma 204 KM, napęd 4x2 i według danych producenta może przejechać do 120 km w trybie elektrycznym. Ta wersja ma sens przede wszystkim wtedy, gdy można ją regularnie ładować w domu lub w pracy. Bez dostępu do gniazdka płacisz za ciężki układ hybrydowy, ale nie wykorzystujesz jego największej zalety.
Najmocniejszy diesel 2.0 TDI o mocy 193 KM łączy napęd 4x4 z momentem obrotowym 400 Nm. Kosztuje od 199 100 zł i będzie rozsądniejszy od benzyny dla kierowcy, który często jeździ daleko, zimą korzysta z górskich dróg albo potrzebuje dużej siły przy holowaniu.
Selection, Drive czy Sportline
Selection wybrałbym wtedy, gdy priorytetem jest utrzymanie ceny poniżej 170 tys. zł i nie potrzebuję kamery cofania, elektrycznej klapy ani cyfrowych zegarów. To nie jest wersja pozbawiona podstawowego komfortu, ale trzeba dokładnie sprawdzić, których funkcji oczekuję na co dzień.
Drive jest moim zdaniem najbardziej uniwersalną odmianą. Dopłata do niej jest umiarkowana, a wyposażenie obejmuje elementy, które realnie poprawiają codzienne użytkowanie. W dużym SUV-ie kamera cofania i elektryczna pokrywa bagażnika nie są gadżetami, tylko rzeczami, z których korzysta się niemal codziennie.
Sportline zaczyna się od 188 050 zł i dodaje przede wszystkim sportowy wygląd, czarne detale, sportowe fotele, reflektory TOP LED Matrix oraz aktywny tempomat. Dopłata ma sens, jeśli zależy mi na stylistyce i bogatszym standardzie, ale nie oczekiwałbym po niej zupełnie innych właściwości jezdnych.
RS to już osobna propozycja. Silnik 2.0 TSI o mocy 265 KM, napęd 4x4, sportowe fotele, 20-calowe koła i system audio Canton podnoszą cenę do 242 200 zł. To wybór emocjonalny i osiągowy, a nie najtańszy sposób na rodzinnego SUV-a.
Jak policzyć realny budżet przed zakupem
Najpierw ustaliłbym liczbę miejsc. Jeśli trzeci rząd jest potrzebny tylko kilka razy w roku, lepiej sprawdzić, czy dopłata 5100 zł ma uzasadnienie. Przy częstym wożeniu siedmiu osób będzie praktyczna, ale w PHEV nie można jej zamówić, więc wybór hybrydy plug-in oznacza konkretny kompromis.
Drugi krok to dopasowanie silnika do przebiegu. Przy krótkich dojazdach i możliwości ładowania PHEV może ograniczyć zużycie paliwa, przy dużych trasach diesel broni dopłaty, a przy typowym użytkowaniu miejskim i rodzinnym 1.5 TSI mHEV pozostaje najprostszym wyborem.
Do ceny samochodu doliczam jeszcze ubezpieczenie, opony zimowe, ewentualne akcesoria, koszt finansowania i serwis. W oficjalnym cenniku pakiet przeglądów na 24 miesiące zaczyna się od 1199 zł dla silników 1.5 oraz od 1399 zł dla jednostek 2.0, ale zakres usług zależy od wybranego wariantu.
Przy finansowaniu patrzę na całkowitą kwotę do zapłaty, a nie tylko na ratę reklamowaną w salonie. Niska miesięczna opłata może oznaczać wysoką wpłatę własną, limit kilometrów albo dużą ratę końcową. Dopiero zestawienie ceny auta, odsetek, ubezpieczenia i kosztów dodatkowych pokazuje, ile naprawdę kosztuje wybrana konfiguracja.
Najlepsza cena Kodiaqa zaczyna się od właściwego kompromisu
Jeśli liczy się przede wszystkim rozsądny zakup, zacząłbym od 1.5 TSI mHEV w wersji Selection lub Drive. Przy częstych trasach wybrałbym 2.0 TDI, a PHEV tylko wtedy, gdy codzienne ładowanie jest naprawdę wygodne. Sportline i RS mają sens głównie wtedy, gdy wyposażenie, wygląd albo osiągi są ważniejsze niż minimalizacja wydatku.
Najniższa cena Kodiaqa jest atrakcyjnym punktem wejścia, ale dopiero porównanie silnika, liczby miejsc i wyposażenia pokazuje, czy dana oferta jest korzystna. Przed podpisaniem umowy sprawdziłbym końcową wycenę konkretnego auta, warunki promocji oraz to, czy wybrane dodatki nie zbliżają ceny do lepiej wyposażonej wersji.