Można go postawić obok Ferrari, McLarena czy Lamborghini, ale Ford GT ma własną historię i zupełnie inny charakter. To supersamochód zrodzony z wyścigowego dziedzictwa Le Mans, dostępny w dwóch drogowych generacjach oraz torowej odmianie Mk IV. Poniżej wyjaśniam, czym różnią się poszczególne wersje, jakie mają osiągi, ile kosztują dziś i na co uważać przy zakupie używanego egzemplarza.
Najważniejsze informacje o amerykańskim supersamochodzie
- Dwie drogowe generacje powstały w latach 2004-2006 oraz 2017-2022.
- Pierwsza wersja korzysta z doładowanego silnika V8 5.4 i sześciobiegowej skrzyni manualnej.
- Nowszy model ma 3,5-litrowy silnik V6 EcoBoost, nadwozie z włókna węglowego i prędkość maksymalną 347 km/h.
- Produkcja drogowej wersji zakończyła się, dlatego dziś kupuje się ją głównie na rynku kolekcjonerskim.
- W 2026 roku ceny zadbanych egzemplarzy na aukcjach często wynoszą kilkaset tysięcy dolarów, jeszcze przed podatkami i transportem do Polski.

Skąd wzięła się legenda Forda GT
Historia tego modelu zaczyna się od rywalizacji Forda z Ferrari w wyścigu 24 Hours of Le Mans. Oryginalny GT40 wygrał tam cztery razy z rzędu w latach 1966-1969, a jego zwycięstwa stały się jednym z najważniejszych rozdziałów amerykańskiego motorsportu.
Współczesny Ford GT nie jest jednak wierną kopią wyścigowego GT40. Pierwsza drogowa generacja, produkowana od 2004 do 2006 roku, była nowoczesnym hołdem dla klasyka. Zachowała charakterystyczne proporcje, ale otrzymała aluminiową konstrukcję, niezależne zawieszenie i doładowany silnik V8 o pojemności 5,4 litra.
Ten samochód rozwijał około 550 KM i 678 Nm momentu obrotowego. Moc trafiała na tylną oś przez sześciobiegową skrzynię manualną, co dziś jest jednym z głównych powodów zainteresowania kolekcjonerów. W czasach dominacji automatycznych przekładni GT pozostawał surowym, mechanicznym supersamochodem.
Druga generacja zadebiutowała jako projekt technologiczny, a do produkcji trafiła na rok modelowy 2017. Ford zmienił niemal wszystko. Zamiast V8 zastosowano 3,5-litrowe V6 EcoBoost z dwiema turbosprężarkami, a klasyczną skrzynię manualną zastąpiła siedmiobiegowa przekładnia dwusprzęgłowa.
To właśnie ten model wygrał swoją klasę w Le Mans w 2016 roku, dokładnie 50 lat po historycznym triumfie marki. Dla mnie ten fakt jest ważniejszy niż sama moc. GT nie powstał wyłącznie po to, by dobrze wyglądać w garażu, lecz jako drogowa wizytówka programu wyścigowego Ford Performance.
Dwie drogowe generacje, dwa różne charaktery
Obie wersje wyglądają jak samochody stworzone z myślą o torze, ale ich filozofia jest zupełnie inna. Starszy model przypomina klasycznego muscle cara z nadwoziem supersamochodu. Nowszy stawia na aerodynamikę, redukcję masy i maksymalną skuteczność przy dużej prędkości.
| Cecha | Generacja 2004-2006 | Generacja 2017-2022 |
|---|---|---|
| Silnik | V8 5.4 z kompresorem | V6 3.5 EcoBoost twin-turbo |
| Moc | około 550 KM | 647-660 KM zależnie od wersji |
| Skrzynia | 6-biegowa manualna | 7-biegowa dwusprzęgłowa |
| Konstrukcja | aluminium i kompozyty | monokok oraz elementy z włókna węglowego |
| Prędkość maksymalna | około 330 km/h | 347 km/h |
| Charakter | mechaniczny, analogowy, kolekcjonerski | techniczny, aerodynamiczny, torowy |
Starszy model dla miłośnika mechaniki
Pierwsza generacja jest bardziej komunikatywna i łatwiejsza do zrozumienia dla kierowcy. Duży V8 reaguje liniowo, manualna skrzynia wymaga zaangażowania, a prowadzenie nie opiera się w takim stopniu na aktywnej aerodynamice.
Nie oznacza to, że jest łatwa w prowadzeniu. Tylny napęd, ogromny moment obrotowy i krótki rozstaw widocznej kabiny wymagają szacunku, szczególnie na mokrej nawierzchni. Ten samochód daje więcej poczucia kontaktu z maszyną, ale mniej wybacza błędy.
Nowszy model dla kierowcy nastawionego na osiągi
Druga generacja jest lżejsza, bardziej precyzyjna i zdecydowanie szybsza na torze. Aktywne elementy aerodynamiczne, ruchome zawieszenie i hamulce ceramiczne pomagają utrzymać stabilność przy prędkościach, przy których zwykły samochód dawno traci pewność prowadzenia.
W codziennym ruchu ta przewaga nie zawsze jest jednak widoczna. Na polskich drogach częściej przeszkadzają progi zwalniające, nierówności i bardzo mały bagażnik o pojemności około 11 litrów niż brak mocy. Nowszy GT jest skuteczniejszy, ale niekoniecznie wygodniejszy.
Technika, która robi różnicę na torze
Największą siłą drugiej generacji nie jest sama liczba koni mechanicznych. Ford wykorzystał włókno węglowe w monokoku i nadwoziu, dzięki czemu samochód jest sztywny oraz relatywnie lekki. Masa własna wynosi około 1385 kg, co przy mocy przekraczającej 640 KM daje bardzo korzystny stosunek masy do osiągów.
Charakterystyczne boczne tunele aerodynamiczne prowadzą powietrze wokół kabiny i do tylnej części samochodu. Dzięki temu inżynierowie mogli uzyskać duży docisk bez zakrywania całych boków nadwozia. Rozwiązanie wygląda efektownie, ale przede wszystkim poprawia stabilność przy szybkiej jeździe.
Aktywny tylny spojler zmienia swoje położenie zależnie od trybu jazdy. Może ograniczać opór podczas przyspieszania albo zwiększać docisk przy hamowaniu i pokonywaniu zakrętów. Właśnie takie rozwiązania odróżniają ten model od mocnego coupe, które ma tylko większy silnik i sportowy pakiet stylistyczny.
Wersje Heritage Edition nie zawsze są szybsze od standardowego samochodu. Ich wartość wynika przede wszystkim z ograniczonej liczby egzemplarzy, kolorystyki i związku z konkretnym sukcesem wyścigowym. Przykładowo edycje inspirowane zwycięstwami w Le Mans mogą kosztować znacznie więcej niż podobnie wyposażone auta w zwykłych barwach.
Przeczytaj również: Lamborghini Huracan - ile koni mechanicznych? Poznaj każdą wersję
Ford GT Mk IV nie jest samochodem drogowym
Osobnego omówienia wymaga odmiana Mk IV. To skrajnie torowa konstrukcja opracowana przez Ford Performance i Multimatic, z silnikiem rozwijającym ponad 800 KM, zmienionym nadwoziem, dłuższym rozstawem osi i zawieszeniem przygotowanym do jazdy po torze.
Powstało zaledwie 67 sztuk, a samochód nie jest typową wersją drogową. Nie należy więc porównywać go bezpośrednio z seryjnymi egzemplarzami używanymi na ulicach. To raczej kolekcjonerski samochód track day, przeznaczony dla właściciela dysponującego własnym zapleczem transportowym i torowym.
Ile kosztuje używany egzemplarz i co sprawdzić przed zakupem
Nowy model z 2017 roku miał w Stanach Zjednoczonych cenę katalogową około 517 tysięcy dolarów. Dziś nie jest już dostępny w salonach, a wartość konkretnego samochodu zależy od przebiegu, historii, koloru, edycji specjalnej i kompletności dokumentacji.
| Wersja | Orientacyjny poziom transakcji aukcyjnych | Co najbardziej wpływa na cenę |
|---|---|---|
| 2005-2006 | około 450-700 tys. dolarów za zadbane auta | przebieg, oryginalność i stan kolekcjonerski |
| 2017-2022 | około 470-900 tys. dolarów | edycja, specyfikacja, przebieg i historia serwisowa |
| Heritage Edition | często powyżej standardowych wersji | limitowana produkcja i udokumentowane pochodzenie |
| Mk IV | segment kolekcjonerski, wyceny indywidualne | numer egzemplarza, historia torowa i stan techniczny |
To są wartości orientacyjne z rynku kolekcjonerskiego, a nie polski cennik. Po imporcie trzeba doliczyć transport, podatki, opłaty celne, ubezpieczenie oraz ewentualne koszty dostosowania i rejestracji. Oferta tańsza o kilkadziesiąt procent od rynkowych transakcji powinna wzbudzić ostrożność, zwłaszcza gdy sprzedający nie pokazuje pełnej historii auta.
Przed zakupem sprawdziłbym przede wszystkim numer VIN, dokumentację serwisową, pochodzenie samochodu i ewentualne naprawy elementów z włókna węglowego. W przypadku konstrukcji kompozytowej nawet pozornie niewielka kolizja może oznaczać kosztowną ingerencję w strukturę nadwozia.
Nie ignorowałbym także stanu opon, hamulców ceramicznych i elementów aktywnej aerodynamiki. Ich wymiana potrafi kosztować więcej niż zakup kompletnego, mocnego samochodu sportowego. Przy aucie o takiej wartości rozsądna jest niezależna inspekcja wykonana przez specjalistę znającego ten konkretny model.
Właściciel powinien sprawdzić również zasady programu sprzedaży i ograniczenia dotyczące modyfikacji. Producent przez lata bardzo pilnował, komu sprzedaje samochody, a niektóre umowy ograniczały szybką odsprzedaż. W praktyce liczy się nie tylko stan techniczny, lecz także czysta historia prawna i komplet dokumentów.
Jak wypada na tle innych supersamochodów
Ford GT nie próbuje być najbardziej komfortowym samochodem w klasie. Nie ma też tak łatwo rozpoznawalnego statusu jak Ferrari czy Lamborghini. Jego przewaga leży gdzie indziej, czyli w połączeniu wyścigowej historii, rzadkości i bardzo charakterystycznej konstrukcji.
- W porównaniu z Ferrari oferuje bardziej bezpośredni, surowy charakter i mniej luksusowe wnętrze.
- W porównaniu z Lamborghini jest mniej teatralny stylistycznie, ale bardziej podporządkowany aerodynamice.
- W porównaniu z McLarenem ma mocniejszą narrację historyczną związaną z Le Mans, choć zwykle jest mniej praktyczny.
- W porównaniu z Porsche 911 GT3 daje większą ekskluzywność, ale zdecydowanie wyższe koszty zakupu i utrzymania.
Moim zdaniem największym błędem jest ocenianie go wyłącznie przez pryzmat przyspieszenia. W tej klasie różnice w osiągach są często mniej ważne niż sposób budowania emocji. Ten model kupuje się za historię, konstrukcję i wyjątkowość, a nie dlatego, że będzie najszybszy na każdej prostej.
Czy ten supersamochód ma sens poza kolekcją
Tak, ale tylko wtedy, gdy właściciel świadomie akceptuje jego ograniczenia. Dwa miejsca, minimalny bagażnik, niski prześwit, drogie części i niewielka dostępność serwisu sprawiają, że nie jest to samochód do spontanicznych podróży po polskich drogach.
Do regularnej jazdy lepiej sprawdzi się starsza generacja, jeśli priorytetem są emocje i manualna skrzynia. Nowsza wersja ma większy potencjał torowy, ale jej zaawansowana technika oznacza też wyższe ryzyko kosztownych napraw.
Jeżeli najważniejsza jest inwestycja, liczą się niski przebieg, oryginalna specyfikacja, pełna dokumentacja i limitowana wersja. Jeżeli najważniejsza jest jazda, lepiej kupić samochód z rozsądnym przebiegiem i potwierdzoną historią niż przepłacać za egzemplarz, który całe życie spędził w zamkniętym garażu.
Właśnie dlatego traktuję Forda GT jako jeden z najciekawszych amerykańskich supersamochodów, ale nie jako uniwersalny samochód sportowy. To wyjątkowa maszyna dla kogoś, kto rozumie, że jej największą wartością jest połączenie wyścigowego dziedzictwa, zaawansowanej techniki i bardzo ograniczonej dostępności.